Catégories

Nightly Forester


  • Code: MPI033
  • Producteur: Multikulti Project (PL)
  • Prix: 41,99 zł
  • Recommander ce produit

Player





Avant Jazz / Free Improvisation / Avant-Garde
premiera polska:
2016-12-19
seria wydawnicza: Improvised Music Series
kontynent: Europa
kraj: Polska
opakowanie: kartonowe etui
opis:

multikulti.com:
Wielki polski dyrygent Leopold Stokowski, powiedział kiedyś, że "jazz jest najbardziej zdumiewającym zjawiskiem w całej historii muzyki światowej". Można zaryzykować twierdzenie, że jazz jest także najbardziej naturalną formą wypowiedzi artystycznej w przestrzeni muzyki. Oczywiście, jeśli uznamy, że fundamentem tej formy wypowiedzi jest wolna improwizacja.

Wydawnictwo płytowe Multikulti Project z przyjemnością zapowiada wspólne nagranie dwóch wielkich osobowości improwizowanego jazzu - Mikołaja Trzaski i Jacka Mazurkiewicza.

Na "Nightly Forester" muzycy pogłębiają swoje poszukiwania w obszarze improwizacji. Całość materiału została uchwycona w ostępach kaszubskich lasów, nieopodal wioski Wdzydze Kiszewskie w sierpniu 2015 roku.

Znaczną część płyty wypełniają improwizacje bazujące na sonorystycznych i instrumentalnych dialogach, a pojawiające się melodyczne motywy są raczej wynikiem improwizacji a nie jej źródłem.

"Nightly Forester" to wyraz nieposkromionej wyobraźni, to akt autonomicznej kreacji dwóch znakomitych artystów.

Płyta „Nightly Forester” ukazuje się w serii 20 płyt na 20-lecie wydawnictwa płytowego Multikulti Project.

Mikołaj Trzaska, creative polish music legend and Jacek Mazurkiewicz, brilliant young lion of improvising music, who share a remarkable spiritual connection in their first duo outing.

Patroni Medialni Płyty “Nightly Forester”:
DWÓJKA - Program 2 Polskiego Radia
polish-jazz.blogspot.com

WYBRANE RECENZJE/SELECTED REVIEWS

polish-jazz.blogspot.com:
This is an album by Polish Improvising Music duo comprising of clarinetist/saxophonist Mikołaj Trzaska and bassist Jacek Mazurkiewicz. They perform nine original compositions/improvisations co-credited their names. The unique aspect of this album is the fact that the music is a "field recording", capturing the two musicians performing in deep forest, away from any urban influences and studio technology. The sound quality of this recording is absolutely sensational.

The music is very intimate and mostly quite introvert, emphasizing the close dialogue Trzaska and Mazurkiewicz are able to create between them. The natural and clean sound of the instruments suits the overall nature of this music perfectly and creates a beautiful sonic ambience, rarely captured in a studio. Trzaska manages to stay relaxed and low key, which shows his lyrical side more expressively than on most of his other numerous recordings. His clarinet work is stunning and full of Hassidic influences, lamentations and howls characterizing serious Klezmer music. Mazurkiewicz utilizes the arco and plucking techniques with great effectives. But most importantly they manage to maintain a coherent dialogue, which results in music being much stronger than just a sum of its ingredients.

Although Improvised Music is often estranged and unfriendly towards the listeners, this music is remarkably accessible and "strangely pleasant", of course in the most positive meaning of the phrase. Over several listening sessions it really gets under the listener's skin and becomes an extension of his inner self, which happens of course very rarely.

Personally I find Trzaska's return to the exploration of the Jewish Music motifs extremely satisfying, especially after a period of time when he was busy with other musical paths. Whatever the motivation might be, the end result is what counts, and it is most welcome. Music like this is the epitome of the "Art Of The Duo", in its most refined and purified form. Superb stuff!
By Adam Baruch


1uchem1okiem.blogspot.com:
Leśne filozofowanie jazzem / Trzaska & Mazurkiewicz "Nightly Forester"

W tym roku zamiast grzybów, w lasach gościła muzyka. W Puszczy Zielonej niósł się kurpiowski blues Genowefy Lenarcik i Raphaela Rogińskiego. Na Kaszubach zaś dwaj uznani instrumentaliści postanowili pofilozofować jazzem.

O ile w Żywiźnie (o której pięknie pisał Bartek Chaciński) las okazał się być integralną częścią warstwy muzycznej, tak w przypadku duetu Mazurkiewicz - Trzaska, nie jest on ani bohaterem, ani adresatem dialogu odbywającego się między kontrabasem, a dęciakami. W tym przypadku istotny był jedynie "inny" kontekst akustyczny, a nie słuchowisko "co słychać w lesie" - stwierdza rzeczowo Jacek Mazurkiewicz, którego zagadnąłem, czemu tego lasu tak mało słychać na wydanej przez Multikulti płycie "Nightly Forester".

Mazurkiewicz wieloma wcześniejszymi projektami zdradzał potrzebę wyrażania swojej muzyki w różnych akustycznych warunkach. Pociąga mnie przestrzeń niestudyjna. Nowa przestrzeń dźwiękowa, niekoniecznie eksponująca dźwięki zastane w tej przestrzeni, ale z pewnością wystarczająco inna by stworzyć nowy kontekst do muzykowania - precyzuje kontrabasista. W piwnicy nagrana została 3FoNIA "Mneme" w podziemiach Pardon To Tu "Chosen Poems", w domowych i po części również piwnicznych warunkach płyty Modular String Trio, "Dźwieki ukryte" w synagodze, zaś "Nightly Forester" nieopodal Wdzydz Kiszewskich. Rozmyślając nad miejscem gdzie nagramy materiał pomyślałem o lesie. Mikołaj zaproponował miejsce na Kaszubach, spotkaliśmy się, zagraliśmy. To było to.

Już na pierwszy rzut ucha usłyszeć można, że solistów nie interesuje muzyczność fonosfery. Owszem jest ona obecna w warstwie audio; zarówno szumiący pomruk natury; jak i odgłosy cykających świerszczy, pojedyncze trele ptactwa, czy dźwięk łamiącego się pod stopami suchego igliwia. Jednak z muzycznego punktu widzenia, nie waży to na recepcji płyty. Co innego jeśli chodzi o akustykę zastaną na leśnej polanie i rozchodzenie się w niej dźwięku. Mikrofony na "Nightly Forester" zostały ulokowane blisko instrumentów, przez co wydawałoby się nieograniczona przestrzeń, została zaskakująco zawężona, gwarantując jednak kameralność i intymność samej tkance muzycznej. Specyficzne warunki z jakimi przyszło improwizować muzykom wpłynęłny na szybsze, niż w studyjnych okolicznosciach wybrzmiewania tonów wysokich, co porównałbym do gubienia przez dzieci końcówek wyrazów. Słyszalne jest to głównie w przypadku altowego saksofonu Mikołaja Trzaski, z którego powietrze wręcz porywa najdelikatniejsze "końcówki" dźwieków. Natomiast bliższe ziemi; niskie rejestry kontrabasu, często eksponowane za pomocą okazałych sonorystycznych figur, zdają się odczuwać bardziej naturalną wieź z leśnym krajobrazem; być może za sprawą drewnianego pokrewieństwa. Jak się okazuje istotną rolę na "Nightly Forester" pełni układ utworów, uszeregowanych zgodnie z kolejnością ich nagrywania. Ten fakt ma bezpośrednie przełożenie na dźwiękowy walor materiału. Jak twierdzi Mazurkiewicz; wraz z biegiem słońca, zmianą warunków atmosferycznych i temperaturowych, a także z upływającym czasem, barwa instrumentów i akustyka ulega zmianom. Ewolucję, na którą zwrócił uwagę kontrabasista, dostrzegam głównie przez pryzmat narracji płyty, która z kolejnymi kompozycjami robi się bardziej wylewna i refleksyjna.

Początek tego zajmującego dialogu, to badanie terenu, naniesienie narracyjnych szkiców i zarysowanie słuchaczowi dźwiekowej relacji między artystami. To wyjście od sonorystycznych preparacji, równoważonych szczątkowymi frazami melodii. Z czasem, te proporcje ulegają zmianie, na rzecz regularnego, choć raczej powściągliwego instrumentalnego grania. W nagraniu słyszymy wszak doświadczonych solistów, zarządzajacych ekspresją duetu w sposób egalitarny, bez popisów solowych, jeśli uznać za nie nieokiełznaną instrumentalną brawurę. Trzaska z Mazurkiewiczem za pomocą swoich instrumentów toczą prawdziwie wysublimowaną rozmowę. Poziom zaawansowania w obchodzenu się z językiem free impro pozwala uniknąć im tanich afektacji, czy burzliwych wymian na rzecz harmonijnej interakcji. Może to terapeutyczne właściwości leśnej kniei tak wyciszająco wpłynęły na muzyków, którzy na jazzowych scenach bez trudu odnajdywali się w burzliwych improwizacyjnych pojedynkach. Tok myślenia, oraz muzyczna wyobraźnia obu, instrumentalistów jest tu absolutnie zbieżna, a wzajemne wyczucie i pokrewna intuicja sprawiają wrażenie jednego doskonale funkcjonującego organizmu.

Obecność świata przyrody, będącego integralną, a nawet niezbędną częścią nagrań Żywizny, wprowadza w narracje "Zaświeć Niesiącku and Other Kurpian Songs" element magiczny. Mazurkiewicz z Trzaską podobne okoliczności odmitologizowują, rezygnując świadomie z dodatkowego kontekstu, który mógłby odciągnąć słuchacza od samego sedna nagrania, jakim jest jego warstwa muzyczna. Słuchanie "Nightly Forester" przynosi satysfakcje z gatunku tych wytrawnych. W pierwszej kolejności to wrażenie estetyczne, dopiero później emocjonalne przeżycie.
Autor: Bartosz Nowicki


Onet.pl:
Mikołaj Trzaska, jeden z najświetniejszych dziś saksofonistów i klarnecistów, muzyk - między wieloma innymi - Miłości i Łoskotu. Jacek Mazurkiewicz - kontrabasista, kompozytor, "dźwiękowy chuligan", jak pisze o sobie. Wybitni instrumentaliści, konstruktorzy dźwięku, improwizatorzy. Zaszyli się w kaszubskich lasach, by dialogi muzyczne płynęły bez ograniczeń. I by zaprosić do nich samą naturę.

Swobodna, jazzowa improwizacja, zakłada z góry pozbycie się wszelakich ram tonalnych – i tego tu doświadczamy. Chociaż – co zaskakujące – prędzej czy później rozproszone dźwięki saksofonu, klarnetów i kontrabasu, spotykają się w pewnej harmonii. Pojawiają się melodie. "Nightly Forester" to więc materiał uwolniony, a jednak przejrzysty.

Już w zapowiedzi płyty czytamy, że wartość melodyczna płyty to raczej wypadkowa, by nie powiedzieć skutek uboczny, sonorystycznych dialogów. W istocie tak to wygląda. W "Mosses and lichen" melodia wynika na przykład z usilnych prób jakich Trzaska dokonuje, by "wbić" się między równo stawiane, pojedyncze nuty wyrywane z kontrabasu Mazurkiewicza. Bo ten przychodzi, słyszymy to wyraźnie, w szeleście liści czy gałęzi pękających pod stopami i wtrąca się w solówkę. Trzaska więc jakby chciał go przegadać, a uległszy sile mozolnej argumentacji - daje ten gwizd, podsumowujący wszystko i zostawiający wszystko, Mazurkiewicza samego z jego pojedynczym dźwiękiem.

Słuchamy nie tylko odgłosów natury kaszubskich lasów niedalekich wiosce Wdzydze Kiszewskie, gdzie w sierpniu minionego roku powstawała ta płyta. Słyszymy też oddechy muzyków, mlaśnięcia - typowe dla instrumentalistów dętych, bo to instrumenty bardzo fizjologiczne. Efekt jest mocno naturalistyczny, zbliżający słuchacza do wykonawców. Poza tym jednak dużo bardziej warto skupić się na efektach sonorystycznych generowanych świadomie, choć często wyłaniających się jakby z otchłani. W przypadku "Hit & Good In The Dark" – z otchłani oddechu, bo melodia dzieje się niemal przypadkiem, na tle odgłosu przepuszczania powietrza typowego dla blaszanych i jednostroikowych instrumentów dętych.

Mocno eksploatowana jest tu burdonowość kontrabasu, czy może lepiej (modniej?) powiedzieć: drony, jakie Mazurkiewicz generuje z instrumentu za pomocą smyczka. Na tymże właśnie, dronowym, tle Trzaska bez żadnych ograniczeń może konstruować swoje najbardziej wybujałe improwizacje. Jedyną ich ramą jest jakiś niepokój, jakaś melancholia, przenikające każdą z nich. Przechodzą one czasem w wyraźną nerwowość, w krótkich frazach, głośnych i pojedynczych, urywanych dźwiękach i frullato. Nadpobudliwość to jedna z interpretacji, bo sądząc po tytule utworu, w którym pojawia się ten efekt – "Mosquito party on my arms" – chodzi tu jednak o zilustrowanie czegoś, co wydarza się zupełnie poza umysłem artysty. No chyba, że chciał opowiedzieć o irytacji jaką impreza moskitów w nim wywołała.

Jak to w przypadku albumów z muzyką ilustracyjną bywa – możliwości interpretacji będzie sporo. Wszystko zależy od tego w jaki punkt odniesienia w słuchaczu dana kompozycja trafi. Ważne, by dopuścić te dźwięki do siebie, poza analityczny umysł, do serca. Stamtąd bowiem one po prostu przyszły.
autorka: Kaśka Paluch


noisey.vice.com:
Dwóch muzyków, kontrabas, saksofon i klarnety. I muzyka w każdej mierze transowa, raz skoczna i frywolna, raz piorunująco masywna i przygniatająca.

Chyba od dawna nie czekałem na jazzową płytę tak jak czekałem na "Nightly Forester". Wspólny album Mikołaja Trzaski i Jacka Mazurkiewicza zapowiadany był już od dłuższego czasu, a premiera przeciągała się i przeciągała. Po rewelacyjnym singlu "Runo", który muzycy wydali u Sebastiana Buczka w AltanovaPress, przyszedł czas na pełnoprawny album długogrający. I wiecie co? Było na co czekać.

Obaj muzycy niedawno odbyli trasę koncertową promującą "Nightly Forester", ale jak podczas gigu w łódzkiej 6. dzielnicy przyznał Mikołaj Trzaska, płyt w październiku jeszcze nie było, choć powinny być od jakiegoś czasu. Płyt do niedawna nie było jeszcze wcale, mimo że mamy już drugą połowę listopada. Cóż, siły wyższe, zdarza się. Grunt, że materiał jest już dostępny. A jest to materiał naprawdę mocny.

Trudno żeby było inaczej, gdy spotykają się ze sobą tak wybitne muzyczne osobowości. O Trzasce można pisać dużo, wiele i jeszcze więcej godzinami, dniami i miesiącami, a jego twórczość stale i stale będzie dostarczała nam nowych doznań. Trójmiejski artysta w tym roku hucznie obchodził pięćdziesiąte urodziny, organizując w Studiu Koncertowym PR im. W. Lutosławskiego rewelacyjny koncert. Pięćdziesiąt lat to także dobry czas, żeby podsumować swoją dotychczasową działalność. A ta u Mikołaja Trzaski jest barwna i bogata, żeby wymienić tylko najbardziej banalny przykład - Miłość. W tym roku Trzaska wydał także solowy album "Delta Tree", a niedawno ukazała się jego ścieżka dźwiękowa do "Wołynia". Końcówka 2015 to singiel "Runo", w którym słyszeliśmy też kontrabasowe partie Jacka Mazurkiewicza.

O Mazurkiewiczu też nie da się nie powiedzieć ciepłych słów. Jego ubiegłoroczny album "Mneme", który nagrał jako 3FoNia, ukazywał możliwości kontrabasu po odpowiedniej preparacji instrumentu i dodaniu różnych efektów, tworząc drone'owo-ambientowe tony. W składzie Modular String Trio poszedł krok dalej, stawiając na elektroakustyczną improwizację łączącą i folk, i jazz, i muzykę elektroniczną w rozumieniu eksperymentalnym, przez co w tym tak naprawdę kwartecie działo się i dzieje nadal bardzo dużo interesujących rzeczy (dwie tegoroczne płyty to idealne dowody). No i "Runo", ubiegłoroczny singiel, efekt wspólnej pracy z Mikołajem Trzaską w kaszubskiej leśnej głuszy. To działo się w ubiegłym roku, materiał przeleżał, dojrzał i jest pełen pięknych, melancholijnych melodii saksofonu i klarnetu Trzaski oraz budującego napięcie kontrabasowego tła Jacka Mazurkiewicza. "Nightly Forester" zawiera raptem dziewięć kompozycji, które swoim minimalistycznym charakterem po prostu miażdżą słuchacza. I wciągają.

Dwóch muzyków, kontrabas, saksofon i klarnety, i muzyka w każdej mierze transowa, raz skoczna i frywolna, głównie za sprawą klarnetu Trzaski, raz piorunująco masywna i przygniatająca, tutaj ukłon w stronę preparowanego kontrabasu Mazurkiewicza. Ale jest w tych nagraniach ogromna dawka melancholii; może nie takiej, jaką Trzaska nam dostarczał na "Wołyniu", ale takiej swoistej, metafizycznej melancholii, którą czuje się każdą częścią ciała, gdy się tylko lepiej wsłuchać. Pojedyncze partie klarnetu już w otwierającym wydawnictwo utworze tytułowym "Nightly Forester" ujmują, budując tę smutną narrację, ale też narrację pełną niepokoju i niepewności. Duża w tym zasługa drone'owego podłoża kontrabasu wygrywanego za sprawą smyka. Podobne motywy, motywy rozciągnięte w czasie, psychodeliczne i oniryczne, jednocześnie bardzo zawiłe i momentami klaustrofobiczne, znajdziemy w kolejnych nagraniach. "Pocket Snakes" to popis umiejętności Mazurkiewicza, jego mocne, ciężkie partie grane na kontrabasie i towarzystwo Trzaski to tylko uzupełnienie przygniatających dźwięków Jacka. Zapętlana fraza Trzaski w "Moths Around a Light", początkowo smętna i powolna, z upływem czasu ożywa i nabiera szybszego tempa, interesująco kontrastując z pojedynczymi partiami Mazurkiewicza. Nie bez znaczenia są tu też pierwiastki ludzkie i zewnętrzne. Ludzkie, czyli tradycyjne dla gdańskiego trębacza przełykanie śliny, łapanie oddechu, ślizganie palcami po strunach kontrabasu. I te zewnętrzne - cykanie świerszczy w tle, zgrzyty i szumy pojawiające się między instrumentami.

Czy to dobry album? Oj tak; a czy można było wymagać od tego duetu czegoś więcej? Chyba nie. "Nightly Forester" łapie się w całości i wraca, wraca, wraca. I wraca raz jeszcze.
Autor: Piotr Strzemieczny

muzycy:
Mikołaj Trzaska: clarinet, bass clarinet, alto saxophone
Jacek Mazurkiewicz: contrabass

utwory:
1. Nightly Forester 04:10
2. Ant's Valley 01:37
3. Hit & Good In The Dark 02:38
4. Mosquito Party On My Arms 09:27
5. Mosses And Lichen 05:54
6. Magnifying Glass 03:00
7. Moths Around A Light 05:51
8. Pocket Snakes 06:00
9. I Can Hear They Grow 04:16

All music composed by Mikołaj Trzaska and Jacek Mazurkiewicz.

Cover art & design by Marek Wajda.

wydano: 2016-12-09
nagrano:
Recorded by Jacek Mazurkiewicz August 2015 near by village Wdzydze Kiszewskie / Poland in the deep forest.
Mixed by Jacek Mazurkiewicz.
Mastered by Marcin Bociński.
Jacek Mazurkiewicz uses APC Monitors.

more info: www.multikulti.com

nowości Multikulti Project:

Obrazek 1


Obrazek 1


Obrazek 1


partner wydawnictwa: