Catégories

Xu


  • Code: MPI036
  • Producteur: Multikulti Project (PL)
  • Prix: 41,99 zł
  • Recommander ce produit

Player


Avant Jazz / Free Improvisation / Avant-Garde
premiera polska:
2017-09-23
seria wydawnicza: Improvised Music Series
kontynent: Europa
kraj: Polska
opakowanie: kartonowe etui
opis:

Opis wydawcy:
Namiętny duet muzyków, od kilku już lat intensywnie ze sobą współpracujących w różnych konfiguracjach. Ich premierowe nagranie "XU", jest świadectwem partnerstwa w muzykowaniu oraz pokazem tego, jak muzyka przez duże „M” wyłania się z rzemiosła, które każe dbać nie tylko o płynną narrację, ale też detale i spójne brzmienie.
Jest to muzyka pozbawiona męczącej często rywalizacji o prymat poszczególnych instrumentalistów. Wypływająca raczej z poczucia wyjątkowości wspólnego jej doświadczania. Nie znaczy to wcale, że nie potrafi być bujna i piękna, dzika i ostra. Obaj muzycy grają prostym, niekiedy prawie ascetycznym dźwiękiem. Być może, dlatego momenty kulminacji brzmią niezwykle ekspresyjnie.
Płyta "Xu", którą z przyjemnością państwu przedstawiamy, to swoisty certyfikat dojrzałości, bo czyż mistrzowskie panowanie nad czasem, z czym mamy tutaj do czynienia, nie jest tego najlepszym dowodem?

Editor's Info
The duo of Mateusz Rybicki on clarinet/ bass clarinet and Zbigniew Kozera on double bass is exactly that - a real duo. Both polish musicians who share a remarkable spiritual connection in their first duo outing. Following their amazing interplay the music flows from one composition to the next uninterrupted. It’s like you hear one long track.
"Xu" is a gentle proposition, the music is lyrical and hypnotic. The interaction of the two musicians is amazing. A varied and powerful program of duo improvisations!

Mateusz Rybicki jest improwizatorem grającym na klarnecie oraz klarnecie basowym. Jako syn aktora Tadeusza Rybickiego wychowywał się w siedzibie Teatru Cinema w Michałowicach, gdzie zdobywał pierwsze doświadczenia związane ze sztuką. Obecnie mieszka i działa we Wrocławiu. Stale, w różnych konfiguracjach współpracuje z kontrabasistą Zbigniewem Kozerą. Jego inspiracje to zarówno afroamerykan´ski free jazz, europejska muzyka improwizowana, jak i muzyka współczesna, barokowa, minimalizm, muzyka etniczna i tradycyjna. Poza koncertami na swoim koncie ma też kooperacje z tancerzami i teatrem. Miał okazję grać i współpracować z takimi artystami jak: Axel Doerner, Tristan Honsinger, Antonio Borghini, Peter Brotzmann, Steve Noble, Adam Pultz Melbye, Harri Sjorstrom, Noid, Matija Schelander, Mark Tokar, Emilio Gordoa, Piotr Damasiewicz, Gerard Lebik, Mikołaj Trzaska, Wacław Zimpel, Paweł Szpura, Dominik Wania, Maciej Obara, Irad Mezliah etc.

Zbigniew Kozera - kontrabasista poruszający się w obszarach muzyki jazzowej, free jazzowej, awangardowej i współczesnej muzyki komponowanej. Razem z Mateuszem Rybickim i Wojciechem Romanowskim tworzył trio Fleshmachine. W 2012 roku podczas Avant Art Festival brał udział w przedsięwzięciu Alpenglow z improwizującymi muzykami z Austrii i Polski. W 2016 roku podczas 5 NIGHT'S WITH PETER BROTZMANN w Pardon To Tu, wystąpił na koncercie finałowym razem z Peterem Brotzmannem, Toshinori Kondo, Stevem Noble, Jasonem Adasiewiczem, Johnem Edwardsem i Mateuszem Rybickim. Od wielu lat związany z wrocławskim festiwalem Jazztopad. Współzałożycielem tria Sundogs, członek Core 6 Dominika Strycharskiego, z którym nagrał płytę "Czoczko". Zapraszany do takich składów jak Power of the Horns, Imprograpfic czy M.A.T.A Piotra Damasiewicza. Współpracuje m.in z Mateuszem Rybickim, Piotrem Damasiewiczem, Kubą Sucharem, Rodrigo Pinheiro, Wojciechem Romanowskim, Dominikiem Strycharskim, Wacławem Zimplem, Marcinem Ciupidro, Pawłem Szpurą, Ksawerym Wójcińskim, Krzysztofem Szmańdą, Hubertem Zemlerem oraz Teatrem Cinema.

spontaneousmusictribune.blogspot.com:
Czas na krajowego świeżaka, baa, z udziałem muzyków, których personalia zapewne większości z nas są całkiem nieznane. Mateusz Rybicki na klarnecie i klarnecie basowym oraz Zbigniew Kozera na kontrabasie. Incydentalnie muzycy będą też korzystać z perkusjonalii (kalimba). Dziesięć swobodnych improwizacji, 33 minuty rejestracji z Wrocławia, sprzed dwóch lat.

Przyczajony klarnet, silny kontrabas i zestaw mikropowieści, punktów zapalnych, enigmatycznych zaczynów do rozbudowanych porcji improwizacji (być może na koncertach). Sporo udanych wycieczek w kierunku free, bez skrępowania i artystycznych wątpliwości. Skupienie, dokładność i adekwatność. W mojej ocenie muzycy lepiej realizują się w szybszych narracjach. Te spokojniejsze nie ustrzegają się nieuzasadnionych chwil zadumy i dramaturgicznego zawieszenia. Klarnecista lubi poszaleć, choć nie zawsze starcza mu odwagi. Kontrabas zwinnie płynie przez płytę, szkoda jedynie, ze muzyk nie zabrał ze sobą na nagranie smyczka. Ciekawy kontrapunkt estetyczny wprowadza w bodaj dwóch fragmentach kalimba. Jest lekka w brzmieniu, delikatnie tajemnicza i niedookreślona.

Ta niezwykle kameralna muzyka dużo zyskuje przy bliższym, niejednokrotnym odsłuchu. Odcinek szósty ma zaszyty w sobie trans, pachnie miętową mantrą, co jest zasługą głównie kontrabasisty. Świetny numer! Na finał dwie kalimby. Czekamy na ciąg dalszy!.
autor: Andrzej Nowak


polish-jazz.blogspot.com:
Kolejne wydawnictwo z cyklu "Improvised Music Series", który zapoczątkowała i z dużą konsekwencją kontynuuje poznańska oficyna Multikulti Project, na pierwszy rzut oka powinno zwiastować muzykę o silnym ładunku emocjonalnym i huraganowej ekspresji. Instrumentalne szarże, porywcze solówki, eksperymenty z brzmieniem i technikami gry - to wszystko mogłoby się i znaleźć na albumie duetu Rybicki/Kozera.

Przywołani przeze mnie artyści, choć nie są wciąż bardzo rozpoznawalni na naszej scenie muzycznej, mają wystarczające umiejętności na to, by grać ostry jak brzytwa awangardowy jazz. Udowodnili to m.in. w ramach pięciodniowej rezydencji Petera Brötzmanna w Pardon, To Tu, która miała miejsce w 2016 roku. Na "Xu" pokazują jednak, że improwizacja może mieć zupełnie inne oblicze: dużo bardziej stonowane, kameralne, ale i wciąż odznaczające się poszukującym charakterem.

Klarnecista Mateusz Rybicki i kontrabasista Zbigniew Kozera współpracują ze sobą już od dłuższego czasu. Są wyróżniającymi się postaciami wrocławskiej sceny muzyki jazzowej i eksperymentalnej, a na swoim koncie mają występy u boku Piotra Damasiewicza, Wacława Zimpla, Macieja Obary, czy Mikołaja Trzaski. Razem z basistą Jakubem Cywińskim oraz perkusistą Wojciechem Romanowskim tworzyli kwartet Owl Mountains. Na "Xu" słuchamy jak radzą sobie w duecie na klarnety i kontrabas oraz afrykański instrument kalimba, którego popularyzację w tej części świata zawdzięczamy kongijskiej formacji Konono No 1.

Jak już wspomniałem we wstępie, na płycie Rybickiego i Kozery nie uświadczymy szybkich zmian tempa oraz ciągłego napinania free jazzowych muskułów. Dominuje tu raczej klarowna narracja, niespieszne nawiązywanie dialogów i intymna, choć daleka od pretensjonalności atmosfera. Klarnecista snuje nieoczywiste melodie, przywołuje na myśl prawie namacalne filmowe skojarzenia, a kontrabas i egzotycznie brzmiąca kalimba spełniają na wydawnictwie funkcję sekcji rytmicznej.

"Xu" to album, któremu warto poświęcić nieco więcej czasu, żeby docenić jego zawartość i dać mu w pełni wybrzmieć. Nie jest to muzyka od razu chwytająca za gardło i wywołująca nagłe emocje. Jej siłą jest spokój, swobodne budowanie napięcia i klimatu oraz wyczucie w prowadzeniu narracji. Rybicki i Kozera doskonale odnaleźli się w repertuarze kameralnym, a ich muzyka, choć surowa i minimalistyczna, może silnie oddziaływać na wyobraźnię i sprawdza się w obecnych warunkach pogodowych, które widzimy za oknem.
autor Piotr Wojdat


IKS
(. . .) To krótka, niewiele ponad półgodzinna, w pełni improwizowana płyta. Klarnecista i kontrabasista próbują sprostać szczególnemu wyzwaniu jakim jest granie w duecie. Słychać, że współpracują ze sobą nie od dziś, że świetnie się rozumieją. I choć proponują w efekcie dość abstrakcyjne formy (całość podzielono na dziesięć utworów), jest to dla wielbicieli tej formuły muzykowania z pewnością krążek godzien wielkiej uwagi (. . .) autor: Tomasz Janas

Polish Jazz Recordings and Beyond - rating * * * *:
Rybicki is clearly another rising star in the constellation of the Polish clarinet players. He is rapidly joining the quality and the eminence of Mikołaj Trzaska, Waclaw Zimpel, Piotr Piotr Mełech, Michal Michal Gorczynski, Paweł Szamburski and others. He recorded earlier a great short CD with Marcin Ciupidro, reported in this book.

Mateusz Ribicki is another outstanding clarinet talent on the Polish scene. His debut disc with Multikulti is a revelation. Recorded in a duo with another discovery, Zbigniew Kozera, it contains ten, short, fully improvised miniatures, The total time os only 33 minutes, so the tunes are on average about 3 minutes long. They are very diverse and easy to distinguish. The collaborations and mutual understanding between the musicians is extreme.
There is a lot of expression, yet no one is overblowing or trying to simulate the "Butcher from Wuppertall". The opening "Blurry reflection" illustrates this points perfectly. In fact, with elements of free-minimalism, the music belongs more to the post-avantgarde genre of Barry Guy and Agustí Fernández, or kind free jazz of Ivo Perelman and others. "Drifting Twig" with a great work on kalimba by Kozera is my favorite. I also dig the meditative "Mating Dance", played on bass clarinet and reminding me of some tunes by Theo Jörgensmann.
"Xu" is an excellent album

Polish clarinet El Dorado has gained with Mateusz Rybicki a new gold nugget of enormous quality!!!
by Maciej Lewenstein

1uchem1okiem.blogspot.com:
„Xu” to płyta tak subtelna i kameralna, że musicie czuwać, aby nie ominęła was w zalewie jesiennych premier. Pozwólcie poddać się czarowi klarnetu i kontrabasu.

Kiedy potrzebuję oderwać się od rozwichrzonego free improv, odsapnąć od kulminacji, rywalizacji i dominacji, od totalnej ekspresji, krwi, potu i testosteronu, a nie chcę marnować czasu na ugrzecznione i poprawne lanie wody, sięgam po muzykę środka. A leży on u mnie tam, gdzie nie dobiega ani głośny zgiełk awangardy, ani umizgi mainstreamu. Tam znajduję też płytę Zbigniewa Kozyry i Mateusza Rybickiego.

Nazwiska muzyków mogą nie być jeszcze rozpoznawalne wśród szerszej jazzowej publiczności, choć obaj artyści są postaciami aktywnymi na scenie rodzimego free i dość regularnie występują u boku pierwszoplanowych reprezentantów tego gatunku. Z pewnością debiutancki album „Xu”, który ma dziś premierę w barwach Multikulti, pozwoli artystom znaleźć się w pierwszym szeregu, rosnącej w siłę młodej, polskiej sceny jazzowej.

Rybicki (klarnety) i Kozera (kontrabas) mimo terminowania w składach eksperymentujących i o wyrazistej sile ekspresji (M.A.T.A, Core 6), swoim premierowym wydawnictwem podążają w kierunku zwartej artystycznej wypowiedzi, opartej na klarownej narracji, stonowanych harmoniach, nastrojowej melodyce i intymnej muzycznej relacji budowanej między solistami. „Xu” to wydawnictwo kameralne, pozbawione wszelkiej drapieżności, skupione na brzmieniu jego kolorycie i jakości. Usłyszymy zatem wspaniale nastrojony i nagłośniony kontrabas, pozostawiający po sobie pieszczące uszy wybrzmienie. Subtelnie przydymiony, odrobinę zagadkowy i natchniony melancholią, rozbudza wyobraźnię snując kolejne „filmowe” fabuły utrzymane w klimacie kina noir. Wtóruje mu klarnet basowy Rybickiego, który odgrywa w tym scenariuszu rolę chropowatego amanta uwodzącego swą gwałtownością i pozorną oziębłością. Obaj muzycy mają na swoim koncie współpracę z teatrem, być może to stąd wzięło się wyczucie delikatności w budowaniu sugestywnego klimatu.

W ten nieco ilustracyjny charakter muzyki wpisują się rzadkie, ale sugestywne odgłosy przypadkowo złapane w zasięg mikrofonów. Trzaski, czy skrzypienie drewna przyciągają uwagę słuchaczy, zaś pauzy i wyciszenia budują suspens kompozycji. Kiedy do głosu dochodzą kalimby („Drifting twig”, „Luminous rain”) muzyka nabiera egzotycznego posmaku, nie tracąc przy tym nic ze swojej kameralnej formy. Z kolei gdy muzycy decydują się poszerzyć artykulację o eksperymentalne techniki, nagranie z miejsca zmienia swój charakter; jak w utworze „Matting Dance” opartym na repetycyjnych motywach i jak mi się wydaje cyrkularnym oddychaniu. Wraz z tym zabiegiem kompozycja zagęszcza się, nabierając transowej dynamiki. Ten udany epizod nie rozbija jednak spójności narracji.

Niezwykle przyjemnie jest zanurzyć się w tej pozbawionej pretensji muzyce. Tematy zachęcają nastrojem i subtelnością, ale bez nadmiernego stylizowania, bez sentymentalizmu, kompozycyjnej rozlazłości, patosu, ciężaru i smuty. Imponuje poczucie estetyki, spójność brzmieniowa i narracyjna, zmysł kompozycji, skupienie, a zarazem lekkość instrumentów, przekładająca się na lekkość całego materiału. To wszystko składa się na niezwykle dojrzały i zapadający w pamięć debiut.

Dodatkowy plus należy się za oprawę graficzną płyty, której autorem jest Otecki – artysta, grafik, autor wysmakowanych i oryginalnych (podobnie jak muzyka Rybickiego i Kozery) murali.
Autor: Bartosz Nowicki

muzycy:
Mateusz Rybicki: clarinet, bass clarinet, kalimba
Zbigniew Kozera: double bass, kalimba

utwory:
1. blurry reflection 3:24
2. striving for unanimity 2:58
3. antynomy 3:11
4. limbo 5:50
5. drifting twig 4:18
6. mating dance 4:14
7. camellia 3:43
8. spirals 2:25
9. in the womb of the universe 2:56
10. luminous rain 2:10

total time - 33:11
wydano: 2017-09-23
nagrano: Recorded in Wrocław at CK Agora on June 2015
Mixed by Artur Majewski
Mastered by Marcin Cichy
Design and Artwork by Otecki
Producers: Mateusz Rybicki, Zbigniew Kozera
Executive Producer: Tomasz Konwent

more info: www.multikulti.com

Obrazek 1

Obrazek 1


Obrazek 1


Obrazek 1


partner wydawnictwa: