Kategorie

The Fall of the Damned


  • Kod: SHH045CD
  • Producent: Shhpuma Records
  • Wykonawca: Albatre [Hugo Costa, Gonçalo Almeida, Philipp Ernsting]
  • Nośnik: CD
  • Cena: 59,99 zł
  • Poleć produkt

Avant Jazz / Free Improvisation / Avant-Garde
premiera polska:
2018-10-29
opakowanie: kartonowe etui
opis:

multikulti.com - ocena * * * * 1/2:
Trójka bohaterów tego zdarzenia, który przybrało nazwę Albatre to muzycy na scenie improwizowanej bardzo aktywni. Dwójka Portugalczyków - saksofonista Hugo Costa i basista Gonçalo Almeida wraz z niemieckim drummerem Philippem Ernstingiem już w 2012 roku założyli zespół Albatre. Ich pierwsza płyta „A Descent into the Maelstrom „ wydana została nakładem Shhpuma Records w 2013 roku. Potem mieliśmy jeszcze winyl „Nagual” (Shhpuma Records 2015), teraz otrzymujemy ich nowe nagranie.

Scena free improve już dawno temu wyważyła drzwi pomiędzy tak różnymi muzycznymi gatunkami jak jazz, punk rock, noise czy
metal. Ten, kto szuka muzyki do winy niech omija efekt długoletniej współpracy Hugo Costy, Gonçalo Almeidy i Philippa Ernstinga. Ci muzycy traktują język dźwięków jak ciasto na pizzę, ale zje ją ten, kto lubi smak ognistych Jalapeno.

Amalgamat psychodelicznego free jazzu, porywającej live elektroniki z mocnym, punkowo-metalowym drummingiem. Od pierwszego, tytułowego utworu „The Fall Of The Damned”, po kończący płytę „Horned Animal” panowie trzymają słuchacza w morderczym uścisku, i nie chcą puścić nawet po zakończeniu płyty. Saksofonista Hugo Costa, kontrabasista Gonçalo Almeida i drummer Philipp Ernsting w tym potoku gęstego drummingu, ostrych brutalnych saksofonowych krzyków i celnie kontrującej, ale wcale nie hałaśliwej elektronice (czuć tu mistrzowską robotę znanego z doskonałego tria LAMA Gonçalo Almeidy) muzycy czują się doskonale. Siedem niebywale intrygujących opowieści, stanowiących jednorodną całość, słucha się jak jednego utworu, swoistej siedmioczęściowej suity, z tym, że to zaczerpnięte z akademickiej terminologii określenie, zostało tutaj poddane radykalnej redefinicji, która raczej nie zyskałaby akceptacji filharmonicznej publiczności.
autor: Mariusz Zawiślak

spontaneousmusictribune.blogspot.com:
Potencjometry nastawiamy na full, zapinamy pasy i startujemy! Jeden z najgroźniejszych i najgłośniejszych bandów z Holandii (pełnoprawny uzurpator prawa do nazwy The New Wave Of Dutch Heavy Jazz!) – trio Albatre, na które personalnie składa aż dwóch… Portugalczyków – świetnie nam znany i bardzo lubiany, Goncalo Almeida, tu na basie elektrycznym, także keyboardach i elektronice oraz Hugo Costa – na saksofonie altowym i efektach, wreszcie rodzimy dla przywołanego nurtu, Philipp Ernsting na perkusji i elektronice. Płyta, której tytuł konsumuje nazwy dwóch legendarnych kapel punks and new wave (ważny trop!), trwa ponad 50 minut i składa się z siedmiu utworów (śmiało możemy w tym wypadku użyć określenia – kompozycji). Na okładce replika Rubensa, pełna kształtów i nagości.

Dron pełen grzmotów, w tle otchłań bez dna, brutalny riff saksofonu, basu i perkusji! Ta płyta nie mogła zacząć się lepiej. Wraz z muzykami robimy ogromny krok w repetytywną monotonię rocka, bezwzględność death metalu, wreszcie punkową bezkompromisowość. Od 4 minuty galop odbywa się już na dociśniętym pedale gazu. Dynamiczny rytm wyzbyty wyuzdanej melodyki, flażoletowe ornamenty basu i drobinki meta elektroniki. Mocny temat bez improwizacji, w szerszym znaczeniu tego terminu. W 6 minucie Costa brnie wszakże w małą ekspozycję, która nosi znamiona swobodnej wymiany dźwięków. Kolejny odcinek zwraca naszą uwagę na fantastyczny sound gitary Almeidy – krystaliczny punks & noise z upalonym ambientem w tle. W trzecim, muzyków wspiera gość na kongach (Nique Quentin), a cała ekspozycja wręcz wybucha afrykańską polirytmią. Do tego klangujący bas i repetytywne, mokre plamy saksofonu. Wszystko podane w radosnym tempie i z dużą przestrzenią. Pod koniec dęciak brzmi już, jak spalony syntezator! Taniec Martwego Raju – jakże adekwatny tytuł! Trio pracuje jak klasyk niemieckiego electro. Czwarty odcinek zwiastuje dziki pisk altu. Gwałci go sekcja, która brzmi niczym kolejny klasyk, tym razem wytrawnego hc/punk – choćby kanadyjskiego Nomeansno (pamiętacie killera Dead Bob?). Dance! Dance to the Radio! To kolejne skojarzenie. Piękny fragment z odrobiną dubowej przestrzeni pomiędzy sążnistymi riffami.

Piąty utwór startuje elektronicznym dronem, a dalsza narracja toczy się z bezwzględną konsekwencją. Sporo syntetyki i dubu, wszystko wszakże w zabójczej galopadzie. Brzmienie instrumentów gęstnieje, brudzi się, jakby muzycy miksowali swoje dźwięki na żywo. A w trakcie tzw. przejść, błyskotliwe flażolety (Victims Family?). Na finał utworu, melodyjny saksofon w ramach nadbudowy, a w tle pomruki psychodelii. Przedostatni fragment kompiluje syntetyczny dron i samodekonstruującą się perkusję. A saksofon tańczy niemal folkowo! Po tej eksplozji, ciąg dalszy trawestowania historii hc/punk, ze świetnym, trwającym solem altu. Sam finał tej niezwykle energetycznej płyty toczy się dronem, mocnym jak walec drogowy (to remix kompozycji oryginalnej, które nie poznaliśmy). Rockowe wejście z gitary, epickie, pełne metalowego blichtru. Brudny, pięknie wulgarny sound na ostatniej prostej!
autor: Andrzej Nowak

Editor's info:
Albatre are back for some more «display of urgent bass and sax noise, frantic but meticulous drumming and abrupt moodshifts», but this self-description doesn’t say it all. Something changed in this Rotterdambased band formed by two Portuguese, Gonçalo Almeida and Hugo Costa, and a German, Philipp Ernsting, since the release of “A Descent Into Maesltrom”. They’re still crossing post-Ornette Coleman free jazz with metal and punk, but now the music is more essential and minimalist, with everything reduced to the bone. And yet, the doom factor is enhanced as never before. The riffs are slowly (sometimes very, very slowly) repeated until you get hypnotized, a bit like Otomo Yoshihide’s band Ground Zero used to do, and when something different happens – colorful harmonic cloud formations and harsh noise fusing in strange ways – it’s like discovering a new planet. There’s aspects of jazzrock and of psychedelic and progressive rock going on, but what’s really important is the final impact on your stomach: the music strikes you there directly. With “The Fall of the Damned”, the jazzcore format goes to new territories.

muzycy:
Hugo Costa alto sax. & effects
Gonçalo Almeida bass, keyboards & electronics
Philipp Ernsting drums & electronics

utwory:
1. The Fall Of The Damned 6:55
2. Goya 3:58
3. Dance Of A Dead Paradise 7:01
4. Asmodea 7:04
5. Ship Of Fools 10:48
6. Peasant Dance 10:03
7. Horned Animal 4:39

wydano: 2018-10
nagrano: Recorded and mixed by Albatre at Soundport, Rotterdam

more info: www.shhpuma.com

Zuppa Inglese
55,80 zł
Zone Bleue
58,99 zł
Zomo Hall
39,99 zł
Złota Platyna
37,99 zł
Ziran
39,99 zł
Zetrons
39,99 zł

Obrazek 1

Obrazek 1


Obrazek 1


Obrazek 1


partner wydawnictwa: